stefaniusz
miejsce gospodarstw rolnych w gospodarce
miejsca do których wybralbym sie z dziewczyna Kraków
miejsce w którym zaczyna ludzie Lineage 2
miejsca które warto zobaczyć w Holandii
miejscowość Poddąbie Ośrodek Słowiniec
miejsce i Rola Unii Europejskiej
miejsca wysłuchiwania tętna płodu
miejsce garażowe Gdańsk Zaspa
miejsca dla inwalidów i kobiet w ciąży
miejsca łamania praw człowieka

stefaniusz

" />XIII Ogólnopolski Zlot Miłośników Astronomii


Między 20 a 23 sierpnia 2009 roku we Fromborku odbędzie się kolejna edycja Ogólnopolskiego Zlotu Miłośników Astronomii. To już trzynaste wydanie jednego z najpopularniejszych spotkań polskich astronomów-amatorów.

OZMA nie jest typowym zlotem astronomicznym. Organizatorzy zapraszają do udziału w imprezie zarówno zawodowych astronomów, zaawansowanych miłośników jak i również zupełnie początkujących adeptów astronomii. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych, mile widziane są całe rodziny, ich przyjaciele, kluby i stowarzyszenia.

"Nasza impreza nie jest typowym zlotem astronomicznym, ma raczej charakter 'star party'" - wyjaśnia Marek Nikodem z Pałucko-Pomorskiego Stowarzyszenia Astronomiczno-Ekologicznego PPSAE "Grupa Lokalna", głównego organizatora imprezy.

W programie tegorocznego zlotu przewidziano między innymi prelekcje, wykłady, wizytę we fromborskim planetarium, wystawy, konkursy, zwiedzanie zabytków Fromborka, otwarty piknik meteorytowy oraz obserwacje. Tradycyjnie przyznane będą również nagrody "Grand OZ", w tym w kategorii "Astrofotografia - NAJLEPSZE ZDJĘCIE NIEBA 2008/2009".

Zlot odbędzie się w szczególnej miejscu - na brzegu domniemanego wielkiego krateru meteorytowego, gdzie obecnie mieści się Obserwatorium Astronomiczne na Żurawiej Górze (około 1,5 km na południe od Fromborka).

Organizatorami OZMA 2009 są: Pałucko-Pomorskie Stowarzyszenie Astronomiczno-Ekologiczne "Grupa Lokalna", Miasto i Gmina Frombork, Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, Polskie Towarzystwo Meteorytowe oraz państwo Edith i Andrzej Pilscy.

Zgłoszenia lub pytania dotyczące zlotu należy kierować na adres poczty elektronicznej: http://www.ozma.astronomia.pl/13ozma.htm.

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]
http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2239


Mnie zastanawia ten fenomen powojennych "odbudow". Gliwicki rynek spolonizowano (...)
@Kaspric powojenne odbudowy to takze 3 kamienice pierzei poludniowej i 2 zachodniej.

Z tym spolonizowaniem to nie do końca, a wręcz zupełnie odwrotnie . Właśnie gliwickie "nowe" kamienice są odzwierciedleniem renesansowej zabudowy górno i dolnośląskich miast (i konretnie zabudowy Gliwic - arkady i układ szczytowy kamienic to gliwicka historia), nie ma to nic wspólnego z "polską" architekturą, którą raczej określa się architekturę małopolski czy mazowsza. Spolonizowano natomiast np rynek raciborski (nadając mu attyki jak w Kazimierzu Dolnym). Ogólnie uważam, że akurat gliwicka odbudowa jest naprawdę na poziomie i gdyby nie beznadziejne pastelowe kolory, nie poznasz, która kamienica jest oryginalna, a która nie.

Co do kamienic odbudowanych - nie wiem na 100% które są odbudowane a które obdarte, natomiast mówię o kamienicach, które mają dokładnie takie same proporcje, jak te przedwojenne - i te kamienice traktuję jako oryginalne. I pod tym kątem w pierzei południowej "nowe" jest jedna kamienica (na bazie 2) - Empik, zachodniej praktycznie jedna (ta narożna) i północnej 3.
Natomiast nie robiłbym z tego jakiegoś wielkiego halo, bo często raczej sam układ urbanistyczny decyduje o "zabytkowości" przestrzeni, a późniejsze przebudowy mogą wręcz po prostu "ulepszyć" budynki. Polecam ten artykuł: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812, ... bytku.html. Ja osobiście jestem absolutnie za taką modernizacją - w końcu np krakowskie Sukiennice też co do formy są dziełem XIX czy XX wiecznym. Co innego jest budowanie imitacji zabytków, a co innego dopieszczanie czegoś, co stoi bądź kiedyś stało, dlatego np kamienica stojąca w miejscu zburzonej w czasie wojny ma moim zdaniem podobną wartość do tej oryginalnej (owczywiście, jeśli ta oryginalna nie była wiele warta).

Niemniej szkoda, że nie dąży się do odtworzenia przedwojennego detalu kamienic, które są z niego obdarte. Dotyczy to w praktyce ok 5 kamienic, do chętnie widziałbym odtworzenie wyglądu 3 kamienic. Natomiast np w przypadku empiku zabudowa przedwojenna nie była jakaś specjalna, za to z tego budynku możnaby zrobić naprawdę kawał fajnego, reprezentacyjnego budynku - na tej samej zasadzie, na której remontowano ten pałac w Krakowie.

do Doczu:
stanowisko archeologiczne nr 5- gródek stożkowy
obiekt wpisany do rejestru zabytków województwa śląskiego pod nr A/1338/86. W decyzji o wpisie napisano: stanowisko jest cennym reliktem siedziby możnowładczej. Przedstawia dużą wartość naukową i kulturową. jest cennym świadectwem historii ziem polskich i nie może być przedmotem jakiejkolwiek działalności, która prowadziłaby do jego zniszczenia lub zmiany wyglądu
Ówczesny wojewódzki konserwator zabytków mgr Krystyna Zgrzebnicka napisała jeszcze w opisie: obiekt jest reliktem średniowiecznego małego gródka. stożek gródka ma kształt zbliżony do koła w podstawie o średnicy 23-25 m. otacza go fosa o szerkości ok 4m powstała przez odcięcie przekopem od wschodniej strony cypla naturalnej wysoczyzny, i pogłębienie terenu wokół usypanego stożka. z fosy w płd-wsch. części obiektu wypływa źródełko zagospodarowane przez ludzi, dające początek uregulowanej betonowym korytem rzeczki /strumienia/. wysokość stożka liczona od obecnego poziomu fosy wynosi ok. 5m. od zachodu gródek otacza podmokła łąka a od południa nieużytki. w płn.-wsch. części terenu otaczającego obiekt znajdują się uprawiane działki ogrodowe

gródek stożkowy stanowi trwałą formę krajobrazową i z tego też względu wszelkie prace ne jego terenie (nawet porządkowe) mogą się odbywać tylko pod ścisłym nadzorem konserwatorskim.
w latach 80tych prowadzono prace badawcze, w drugiej połowie lat 90tych proponowano dokonać ponownych badań ze względu na niewyjaśnioną do końca chronologię zdarzeń związanych z tym miejscem. w 1996 dokonano przekazania materiałów z badań archeologicznych Muzeum w Sosnowcu (takie było zalecenie wojewódzkiego archeologa p. Jacka Pierzaka na wniosek urzędu miasta)
prace w latach 80tych prowadziła pani archeolog Teresa Kosmala

" />Z gazeta.pl:
"Walący się, oryginalny gotycki dach. Porozbijane mury, puste oczodoły okien. Tak wygląda najstarsza szachulcowa świątynia na terenie Polski. Jej agonię ogląda co roku tysiące turystów zmierzających na zamek w Malborku


Wielu skręca z głównej drogi, aby z bliska przyjrzeć się ruinie. Wstępu do środka broni jedynie tabliczka "Grozi zawaleniem". Taka bariera nie zatrzymała złodziei, którzy zdemontowali całe wyposażenie. Wywieziono także płyty nagrobne. Jedyne, co zostało, to pokryte grzybem, zabytkowe polichromie. Problemem Gnojewa zainteresował w ubiegłym tygodniu "Gazetę" niemiecki historyk sztuki i architektury, profesor Christofer Herrmann. Naukowiec bada od dziesięciu lat gotyckie kościółki na terenie dawnego państwa krzyżackiego. Z 700 do dziś przetrwało 350. Wśród nich nietypowe kościoły szachulcowe, czyli wykonane z tzw. pruskiego muru. Według profesora Herrmanna Gnojewo zajmuje wśród nich wyjątkowe miejsce.

- Z dokumentów wiemy, że kościół stał tu przed zbudowaniem w 1362 roku świątyni w Mątowach Wielkich - opowiada profesor. - To może oznaczać, że powstał bardzo blisko połowy XIV wieku. Jeżeli potwierdzą to badania drewna, to mamy do czynienia z najstarszym kościołem szachulcowym w Polsce.

Pierwotnie zabytek zbudowany był w całości w oparciu o drewniany szkielet, wypełniony cegłą. Drewniana była też wieża. Do dziś zachowały się z niego wschodnia i południowa ściany. Pod koniec XIV wieku, podczas pierwszej rozbudowy, obudowano je cegłą. Po 1466 roku dobudowano nawę północną. W XIX w. powstała neogotycka wieża.

- To jeden z ciekawszych przykładów wiejskiego budownictwa sakralnego w Polsce i w północnej Europie - twierdzi niemiecki naukowiec. - Nie rozumiem, dlaczego obiekt tej klasy musi się zawalić? Nikt mnie nie przekona, że w cywilizowanym kraju na coś takiego nie da się znaleźć pieniędzy.

Dla Gazety

Marian Kwapiński, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków

W 2000 roku wykonaliśmy na nasz koszt ekspertyzę techniczną kościoła w Gnojewie. Problem w tym, że jego prawnym opiekunem jest parafia, która nie ma pieniędzy nawet na prace ratunkowe. Wydawanie nakazów konserwatorskich jest w takim wypadku pisaniem w próżnię. Próbowaliśmy rozwiązać problem, zwołując spotkanie, na którym rozmawialiśmy z kurią elbląską, parafią i urzędem gminy. Chcieliśmy, aby wspólnie zajęli się remontem kościoła. Niestety, od tamtego czasu nic się nie dzieje, a obiekt już trzeba ratować. "

Jak wieża Eiffla?

Tomasz Brzoza, 2009-06-02 19:23
Prace przy modernizacji gliwickiej radiostacji idą pełną parą. Pośpiech jest potrzebny - tak by zdążyć przed obchodami siedemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej. Na ten cel przeznaczono ponad 7 milionów złotych. Do 30 sierpnia gliwicka radiostacja, a raczej teren wokół niej ma zmienić się nie do poznania. Przez lata zaniedbywana, porośnięta chaszczami jedyna taka wieża na świecie ma stać się teraz prawdziwą wizytówką miasta i to na skalę europejską.

Wszystko idzie zgodnie z planem. Choć do końca prac remontowych przy gliwickiej radiostacji zostało jeszcze sporo czasu, to jednak postępy widać gołym okiem. Okoliczni mieszkańcy mówią nareszcie. - Właściwie, to nie słyszałam, żeby poza Gliwicami coś takiego było. Jeżeli rzeczywiście tutaj będzie się coś działo, to będzie fajnie - stwierdza Maria Migdał, mieszkanka Gliwic. A o tym, że będzie się działo - zapewniają architekci. Mimo, że na razie teren wokół radiostacji przypomina jedynie plac budowy.

- Na początku mogliśmy poszaleć, później musieliśmy odchudzić kosztorysy, aczkolwiek wydaje mi się, że jest satysfakcjonujący, bo mimo, że musieliśmy obniżyć ze względu na koszty i tak udało nam się powalczyć o to na czym nam najbardziej zależało - przyznaje Ewa Przybył z firmy "Venit" świadczącej usługi architektoniczno-budowlane. To najważniejsze - to oświetlenie. Zarówno maszt jak i cały teren radiostacji rozjaśni bowiem sztuczne światło kilkunastu tysięcy białych diod. Sporo pieniędzy wydano też na to, by zaniedbany i porośnięty chaszczami teren zamienił się w prawdziwy zieleniec. - Ciekawe będą dwie fontanny horyzontalne sprzed wieży od strony południowej, idąc dalej w stronę południową będzie główna aleja, przy której będą donice z drzewami po jednej stronie, a po drugiej stronie będą pergole z roślinkami pnącymi - wyjaśnia Iwona Kokowicz z MZUK w Gliwicach.

Zabytkowa radiostacja ma teraz stać się prawdziwą wizytówką miasta. Władze liczą po cichu, że przyciągać będzie turystów nie tylko ze Śląska. - Będzie trochę wody, będą ławki, oczywiście cały teren będzie oświetlony, będą też alejki. Ma być to miejsce do wypoczynku i spacerów, gdzie będzie można przyjść, usiąść, posiedzieć i popatrzeć - podkreśla Marek Jarzębowski z UM w Gliwicach.

Bo przecież jest na co. - Kiedy mój wnuczek przyjechał z Wielunia i zrobił sobie zdjęcie, to większość myślała, że był Paryżu - mówi Migdał. I trudno się dziwić - ponad 100 metrowa gliwicka wieża w całości wykonana z drewna - to jedyna taka wieża na świecie. Co więcej niezwykle istotna dla polskiej historii. Dlatego Gliwice wieżą zamierzają się pochwalić podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. Czyli jeszcze podczas wakacji remont powinien się zakończyć. I raczej nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że inwestycja ta - mogłaby się choć trochę opóźnić.

http://www.tvs.pl/informacje/11563/

Żytomierz - cmentarz rzymsko katolicki, zwany ‟Cmentarzem Polskim”, powstał prawdopodobnie w 1799 roku. Przeniesiono na niego szczątki z wcześniej istniejącego cmentarza. Dzisiaj zajmuje on powierzchnię ponad 9 ha i należy do jednych z największych cmentarzy poza granicami kraju. Otoczony jest z trzech stron murem ceglanym, natomiast od strony południowej, gdzie początkowo był płot z chrustu, brak jakiegokolwiek ogrodzenia. Zachował się jego plan z 1888 roku, przy którym jest wykaz 246 najciekawszych nagrobków z nazwiskami polskimi. Sąsiaduje on z bardzo dziś zdewastowanym cmentarzem ewangelickim.
W czasach, kiedy w Żytomierzu zamieszkiwali w latach 1852-1860 m.in.: Antoni Pietkiewicz (Adam Pług), Apollo Korzeniowski, Aleksander Groza, Karol Kacykowski, Józef Ignacy Kraszewski, ten ostatni tak opisywał cmentarz w ‟Wieczorach wołyńskich”:
‟Nad brzegami Kamionki obrano miejsce na cmentarz katolicki, rozrzucony w lasku na górach i formujący smutny, ale nieporównanego wdzięku obraz. W pośrodku stoi Kościółek na najwyższym góry grzbiecie, którego dach i ściany podnoszą się ponad gęste drzew masy. Grobowce wykwintne i skromne rozsypane są po obszernej przestrzeni tego pola umarłych, wśród którego gdzieniegdzie wykwita zdziczały kwiatek, ręką smutku jeszcze żywego osadzony. Zwyczajem to jest w poniedziałek po niedzieli przewodniej odwiedzać cmentarz i groby, ale to pożyczyliśmy z obrządków Rusi wschodniej. Cmentarz dosyć jest odległy od miasteczka, a dawnego, bliższego, także na wyniosłości nad Kamionką znajdującego się, ślady pozostały tylko.”
W obrębie cmentarza jest kaplica w stylu klasycyzującym pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika, zbudowana z datków parafian w latach 1841-1846 z inicjatywy Ks. Kanonika Ludwika Gniewskiego. Niedaleko niej usytuowana jest dzwonnica typu arkadowego, przewidywana dla trzech dzwonów i sygnaturki. Są na nim również 2 katakumby; jedne, zbudowane w 1907 roku, o długości 47 metrów, oddzielają jednocześnie cmentarz katolicki od ewangelickiego, a 32 pochówki w nich pochodzą z lat 1907-1909 i są umieszczone na dwóch kondygnacjach. Drugie, w pobliżu kaplicy, rozmieszczone są na stoku i mieszczą 124 wnęki trumienne w dwóch szeregach, przy czym dolny ma długość 76 metrów i mieści 90 wnęk. Częściowo zachowane tablice z inskrypcjami wskazują, że pochówki w niej pochodzą z lat 1888-1893.
Najstarszy na cmentarzu, częściowo zachowany, cokół słupowy nagrobka pochodzi z 1816 roku, a łacińska inskrypcja na nim wymienia nazwisko Józefiny Skalcowskiej, zmarłej 28 VII 1816 roku. Upamiętnienie zostało wystawione przez syna Apolla. Następny chronologicznie jest nagrobek z 1819 roku Jana Zubaskiego w formie krzyża na pniu drzewa, a także głaz granitowy na grobie Izabelli Emme z 1830 roku. Więcej nagrobków zachowało się z II połowy XIX wieku. Do zniszczenia nagrobków przyczyniło się w znacznym stopniu sprzedawanie ich elementów w latach 70. i 80 XX wieku, zwłaszcza figuralnych.
Grobów polskich zinwentaryzowano na cmentarzu 2222, kamiennych i metalowych. Wśród starych grobów kamiennych około 68 % to nagrobki typu ‟krzyż na pniu drzewa” oraz ‟krzyż na skałkach”. Powstawały one w miejscowych warsztatach kamieniarskich m.in. J. Majchela, H. Oleszkiewicza, rodziny Dlouhyh.
W latach 1976-1992 cmentarz był zamknięty, jednakże ludność dokonywała potajemnie pochówków, stąd wiele grobów z tego okresu jest bezimiennych; na wielu z nich w latach późniejszych zaczęły pojawiać się napisy.
Najpiękniejszy nagrobek metalowy jest na grobie Elżbiety Urbanowskiej, zmarłej w 1854 roku żony znanego kolekcjonera dzieł sztuki i bibliofila., z którą spowinowacony był J. I. Kraszewski.
Na cmentarzu tym znajduje się m.in. grób kompozytora Juliusza Zarębskiego, rodziców I. J. Paderewskiego i jego siostry Marii, rodziców Jarosława Dąbrowskiego.
Materiały inwentaryzacyjne grobów wraz z fotografiami przechowywane są w archiwum Ośrodka Ochrony Zabytkowego Krajobrazu w Warszawie, ul. Szwoleżerów 9. Inwentaryzację przeprowadził wraz ze swoimi studentami dr Tadeusz Maria Rudkowski z Katedry Architektury i Ochrony Budowli Zabytkowych Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. Zostały one opublikowane w serii ‟Cmentarze na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej”, t. II, Warszawa 1999 pod tytułem ‟Cmentarz polski w Żytomierzu”, firmowanej przez Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za Granicą Ministerstwa Kultury oraz Ośrodek Ochrony Zabytkowego Krajobrazu.




Wszelkie Prawa Zastrzeżone! stefaniusz Design by SZABLONY.maniak.pl.